Pij wodę (z kranu)

Pewnie wiesz, że dorosłej osobie zaleca się pić 6 – 8 szklanek wody dziennie. Prawdopodobnie nie wiesz, że codziennie to robisz. Być może słyszałeś lub słyszałaś, że lepiej (dla zdrowia) jest pić więcej wody, niż ta zalecana ilość. Albo że herbata lub kawa tak naprawdę odwadnia i nie powinno się jej liczyć do ilości pitej wody. A co, gdybym Ci powiedział, że większość tego, co wiesz o piciu wody to nieporozumienia i mity?

Zacznijmy od tego, że nigdy nie udowodniono, żeby picie większej ilości wody niż zalecana miało jakikolwiek pozytywny skutek na zdrowie człowieka. Po drugie, przeciętny człowiek “pije” dziennie mniej więcej 6 do 8 szklanek wody. A właściwie przyjmuje do organizmu, ponieważ do tego limitu należy liczyć także inne napoje oraz wodę występującą w jedzeniu. Dodajmy do tego powszechne (i błędne) przekonanie, że woda z kranu nie nadaje się do picia i być może uda nam się zauważyć, kto jest beneficjentem większości wyżej przedstawionych mitów. Firmy sprzedające wodę w butelkach.

Jestem daleki od szerzenia teorii spiskowych, w których główną rolę grają złe korporacje pragnące zagłady ludzkości. Jednak jestem pewien, że kiedy w grę wchodzą grube pieniądze, wielkie firmy nastawione na zysk potrafią zachowywać się nieetycznie. W tym przypadku niby nie dzieje się nic strasznego – od nadmiaru wody raczej nikt nie umrze (przynajmniej dopóki nie próbuje wypić 15-20 litrów w ciągu doby). Ale czy na pewno?

Sprzedaż wody butelkowanej ma bezpośredni związek ze wzrostem świadomości zdrowotnej wśród społeczeństw bogatego zachodu. Ludzie nie chcą kupować słodkich napojów, bojąc się otyłości lub cukrzycy. Jak zarobić na osobach chcących dbać o zdrowie? Dać im coś, co nie jest szkodliwe i sprzedać od 240 do 10 000 razy drożej, mówiąc, że jest zdrowe. Tak, butelkowana woda, którą pijecie jest od 240 do 10 000 razy droższa, niż taka sama woda w waszych kranach. Za co więc się tyle płaci? Trochę na pewno za opakowanie. Za plastikowe butelki, produkowane na masową skalę, w procesie produkcji zatruwające nasze środowisko naturalne, a po wykorzystaniu zalegające na wysypiskach, w lasach, na ulicach. Reszta to czysty zysk. Dla korporacji oczywiście. Przeciętny mieszkaniec tej planety traci na butelkowanej wodzie jeszcze więcej.

Dlaczego? Ponieważ picie i kupowanie butelkowanej wody jest wspieraniem zacofanej i dziwacznej wizji społeczeństwa. Wizji, w której dostęp do wody, niezbędnej każdemu człowiekowi do przeżycia jest przywilejem. Wizji, w której zamiast korzystać z setek lat rozwoju inżynierii i nauki, dzięki którym woda pitna dociera prosto do naszych domów – chodzimy po nią do sklepów, jak kiedyś chodziliśmy z dzbanami do źródeł. Dzisiaj 11% ludzi na ziemi wciąż nie ma stałego dostępu do czystej wody pitnej. My, mając ją na wyciągnięcie ręki, zamiast korzystać z niej rozsądnie, wspieramy wielkie firmy lobbujące przeciwko uznaniu dostępu do wody pitnej prawem człowieka. Zamiast lokalnym, kontrolowanym przez miasto wodociągom, dajemy swoje pieniądze międzynarodowym korporacjom, które niespecjalnie kwapią się do publicznego ujawniania w jaki sposób pozyskują wodę, którą potem z takim zyskiem nam sprzedają.

Gdybyśmy zamiast kupować butelkowaną wodę korzystali z tej w kranach, zostałoby nam w kieszeniach tyle pieniędzy, że z powodzeniem moglibyśmy zmodernizować i rozbudować system publicznego dostępu do wody tak, żeby w każdej szkole, urzędzie czy nawet na ulicy spragniony mógł napić się czystej wody. Tak jak to było w starożytnym Rzymie. Pijąc wodę z kranu wspieramy przyszłość, w której dostęp do wody jest prawem, a nie przywilejem, a rezygnując z plastiku dbamy o środowisko. Nie mówiąc już o tym, że woda z kranu jest po prostu zdrowa i często zawiera więcej minerałów niż ta butelkowana (szczególnie, jeśli mowa o wodzie “źródlanej”). Same plusy!