Pięć organizacji, które potajemnie rządzą światem

Tajne i półjawne organizacje istnieją. Ludzie (no dobra, głównie bogaci biali kolesie) zrzeszają się w nich od bardzo, bardzo dawna. Niektóre z nich są bardziej, inne mniej tajemnicze, ale wszystkie bez wyjątku oskarża się o chęć zawładnięcia (lub wręcz władanie) światem. Paranoicy wszystkich krajów wierzą (a właściwie wiedzą), jaka jest prawda – nawet, jeśli często jest sprzeczna sama ze sobą. Wejdźmy więc do świata, w którym nic nie jest takie, jak nam się wydaje.

1. Masoneria

Inaczej wolnomularstwo. Masoneria zorganizowana jest w Loże. Pierwsze z nich powstały pod koniec XVI wieku w Anglii i Szkocji. Napędzani przez ideały oświecenia, masoni od zawsze deklarowali się jako zwolennicy tolerancji, wolności i samodoskonalenia jednostek. Za symbol przyjęli sobie cyrkiel i węgielnicę – bo tak jak murarze budują wielkie katedry, tak wolnomularze mieli zbudować lepszą przyszłość. Jedną z ich idei była równość religijna – co podobno pozwoliło dostać się w ich szeregi także Żydom.

Masonerię oskarża się m.in o wspieranie rozwoju oświaty, republikanizm i antyklerykalizm. Wynika z tego, że gdyby masoni naprawdę rządzili światem, to żylibyśmy w dużo bardziej laickim i demokratycznym świecie niż ten nasz. Bez wątpienia jakiś wpływ na świat całe to wolnomularstwo miało – do masonerii należeli i należą w końcu głównie bogaci i uprzywilejowani, w tym naukowcy i politycy.

Tak czy siak jeśli to masoni rządzą światem muszą być strasznie leniwi, skoro od 300 lat nie udało im się wprowadzić w życie swoich postulatów.

2. Opus Dei

Znana wszystkim przede wszystkim dzięki popularnej powieści Dana Browna, prałatura Kościoła Katolickiego oskarżana jest o niejawność, agresywny werbunek, praktyki sekciarskie, nieujawnianie politycznych celów i zmuszanie członków do pełnego posłuszeństwa. Strategią Opus Dei na zdobycie władzy miałoby być obsadzanie na ważnych stanowiskach w partiach politycznych (i nie tylko) swoich zaufanych ludzi.

Problem polega na tym, że jeśli ktoś jest członkiem Opus Dei, zwykle nie robi z tego żadnych tajemnic. Jeśli więc jakaś partia polityczna wystawia sobie takiego kandydata, można założyć, że po prostu zgadza się z postulatami Opus Dei. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, szczególnie biorąc po uwagę, że jeśli coś takiego się zdarza, dotyczy zwykle polityków prawicowych, którzy i tak bardzo często są osobami religijnymi. Najśmieszniejsze w Opus Dei jest generalnie to, że to organizacja wewnątrz Kościoła Katolickiego, głosząca dokładnie to samo nauczanie, ale z jakiegoś powodu potępiana dużo bardziej niż macierzysta organizacja.

Pewnie dlatego, że, jak twierdzą znawcy tematu, Opus Dei to inwigilująca Kościół organizacja kryptożydowska. Skąd to wiadomo? Grupa członków Opus Dei założyła Towarzystwo Współpracy Intelektualnej o nazwie Socoin, którego nazwa miałaby znaczyć „sekta morderców”, od hebrajskiego słowa socoim. Dzięki temu wiemy, że Opus Dei to tak naprawdę żydowska sekta masońska. A może jednak asasyni?

3. Różokrzyżowcy

Założeni w Średniowieczu przez Christiana Rosenkreuza byli ezoterycznym ruchem gnostyckim. Wierzyli w boskie pochodzenie człowieka i możliwość obudzenia w sobie owej boskiej cząstki. Jak przystało na prawdziwe tajne stowarzyszenie, mieli wiele stopni wtajemniczeń i niezmierzone bogactwa (stworzyli m.in kamień filozoficzny). Na każdym kolejnym członkowie sekty uczyli się nowych prawd – o symbolice piramidy Cheopsa, o uprawianiu jogi, a nawet jak podróżować astralnie i rozmawiać z aniołami.

Do największych osiągnięć Różokrzyżowców należy prawdopodobnie… chrześcijańska reformacja! Tak, znany Żyd i mason Marcin Luter miał być również Różokrzyżowcem (czego dowodzi m.in. jego nienawiść do katolickiej mszy świętej).

Dzisiaj co prawda grupy odwołujące się do tradycji różokrzyżowych są małe i nieliczne, a ich członkowie zajmują się przede wszystkim uzdrawianiem poprzez nakładanie dłoni, ale co jeśli z ukrycia wciąż sterują kościołami protestanckimi, stworzonymi kiedyś na ich polecenie?

4. Grupa Bilderberg

Grupa Bilderberg to nieformalne, międzynarodowe zgromadzenie wpływowych osób, które corocznie spotykają się, by porozmawiać o sytuacji ekonomicznej i politycznej świata. Nazwa bierze się od hotelu de Bilderberg, w którym odbyło się pierwsze spotkanie owej grupy. Co roku w spotkaniach tych bierze udział ponad sto osób, w tym bankierzy (głównie żydowscy), szefowie korporacji, politycy i dziennikarze. Podobno nieformalny charakter spotkań pozwala na wymianę poglądów bez względu na aktualną politykę.

Jest oczywistym, że ważne osoby mają o czym ze sobą rozmawiać. Jest możliwe, że czasami dochodzi wśród ważnych osób do zawierania znajomości, a nawet umów. Dla niektórych pewne jest także, że grupa spotyka się co roku, by ustalić, jak w przyszłym roku będą wspólnie rządzić światem i wprowadzać Nowy Światowy Ład. Znaczy to, że planują, jak utworzyć jedną (zależną od nich) religię światową, rozwijać techniki prania mózgu, wszczepić innym ludziom chipy pod skórę, propagować transhumanizm, uwięzić ludzi w ogromnych miastach-molochach, a także jak poszerzać powszechną inwigilację z pomocą monitoringu i projektu Echelon.

O czymże innym mogłaby rozmawiać grupa wywodząca się bezpośrednio ze średniowiecznego związku Czarnych Gwelfów i Zakonu Iluminatów?

5. Judeosataniści

Gdybyście mieli wątpliwości, autorom tej dziwnej zbitki chodzi po prostu o Żydów. Jak się okazuje, antysemityzm jest mocno powiązany ze wszystkimi ruchami spiskowymi, ale nie ma dziś szerokiego przyzwolenia społecznego. Nie ma więc nic dziwnego, że zwolennicy wszelkich dziwnych teorii próbują ukryć go pod coraz to nowymi nazwami. Judeosatanizm to chyba najciekawsza z nich.

Jak wiadomo, Żydzi rządzą światem na 100%. Do judeosatanistycznego spisku należał m.in. Hitler, cały Związek Radziecki, rodzina Bushów, a ostatnio Angela Merkel. A właściwie Klara Mengele, córka Hitlera, urodzona w wyniku sztucznego zapłodnienia w sowieckim laboratorium rodzonej siostry Ewy Braun. Było to możliwe oczywiście dzięki przechowaniu przez współpracowników dra Josefa Mengele zamrożonej spermy nazistowskiego dyktatora i przekazanie jej ich radzieckim wspólnikom.

Po co to wszystko? – spytacie. A no po to, żeby dorosła i trzymająca w żelaznym uścisku Unię Europejską Angela Merkel przyjęła do Europy arabskich imigrantów uciekających z terenów, na których po wyludnieniu powstanie Nowy Wielki Izrael. Skoro to wszystko takie oczywiste, to czemu więcej ludzi o tym nie wie? No cóż, tylko dla niektórych brak dowodów na cokolwiek co przeczytaliście w poprzednim akapicie jest dowodem na wszechmoc ludu Izraela.

Na zakończenie

Co ciekawe, kiedy zaczynałem pisać ten tekst, ani przez myśl mi nie przeszło, że będzie o antysemityzmie. Chciałem napisać o kilku interesujących grupach, które posądzane są o niecne postępki i machinacje. Potem zacząłem zagłębiać się w materiały źródłowe – czyli głównie bardzo słabe i staroświeckie strony internetowe upstrzone różnokolorowym tekstem, zdjęciami w okropnej jakości i ruchomymi gifami. Dopiero lektura tych stron uświadomiła mi, że zwolennicy teorii spiskowych to najzwyczajniejsi antysemici. Racjonalizujący sobie niechęć do Żydów poprzez przypisywanie im uczestnictwa w mrocznych spiskach przeciwko ludzkości. Tropiciele konspiracji okazują się być typami bardziej oślizgłymi nawet od Reptilian.