Jak zmienić pracę?

1 września byłem pierwszy dzień w nowej pracy. Na szczęście byłem w bardzo komfortowej sytuacji. Nie straciłem poprzedniego zajęcia, nie stało się też nic dramatycznego, co skłoniłoby mnie do natychmiastowego odejścia. To ja postanowiłem, że czas na zmianę, zrezygnowałem z poprzedniego pracodawcy i znalazłem sobie zajęcie, które bardziej odpowiada moim zainteresowaniom i zdolnościom. Mimo to przeżyłem swoją dawkę stresu. Bo zmiany są trudne, bez względu na to, jakie mamy perspektywy.

Po prostu – ludzie tacy są. Wszyscy boimy się zmian. Warto to sobie uzmysłowić i uzbroić się odpowiednio na ich nadejście. Bo wbrew pozorom zatrzymanie się w bezpiecznej teraźniejszości też może być niebezpieczne (w dłuższej perspektywie). Nie próbuję oczywiście przekonywać was, że powinniście wszyscy rzucać swoje zajęcia i rozglądać się za innymi, które będą wam bardziej pasować. Ale jeśli już zastanawiacie się nad zmianą, to prawdopodobnie prędzej czy później ta myśl w was dojrzeje i do tej zmiany dojdzie. Dobrze być na nią przygotowanym. Zacznijmy jednak od początku.

Dobry powód

Co jest dobrym powodem, żeby zmienić pracę? Skoro spędzamy w niej 1/3 każdego dnia i ustawiamy sobie wokół niej swoje życia to chyba lepiej, żeby to było coś ważnego? Moim zdaniem kryterium jest jedno. Po prostu musisz zmienić pracę, jeśli nie jesteś w niej szczęśliwy i nie masz perspektyw, by się to zmieniło. Co to oznacza? Może, że zarabiasz za mało i nie masz szansy na podwyżkę. Może że twój szef to palant i nie masz szans, żeby przenieśli cię do innego działu. A może że nie dali ci awansu, na który pracowałeś od roku i czujesz się niedoceniana. Innymi słowy – warto poszukać innych rozwiązań, ale jeśli ich nie ma, to masz dobry powód. Nie jesteś szczęśliwy. Co najciekawsze, to wcale nie musi oznaczać, że jesteś nieszczęśliwy. Być może jesteś w stanie to wytrzymać, ciągnąć dalej, zacisnąć zęby. Ale czy warto? Pewnie w niektórych przypadkach tak. Sama wiesz lepiej.

Odpowiednia kolejność

Być może zabrzmi to jak oczywistość, ale i tak to napiszę. Obojętnie ile zarabiasz, ile masz odłożonych pieniędzy, albo, z drugiej strony, jak okropnie jest w robocie, którą aktualnie masz – najpierw znajdź nową pracę, a dopiero później zrezygnuj ze starej. Jeśli tylko jesteś w stanie wytrzymać, oczywiście. Sam też kiedyś znalazłem się w sytuacji, w której zrezygnowałem z pracy z dnia na dzień. Była to jednak (mam nadzieję) wyjątkowa sytuacja – byłem ofiarą mobbingu i zdecydowałem, że lepiej poradzę sobie ze stresem pośpiesznego szukania pracy niż z kolejnym dniem w pracy. Miałem rację – kolejną pracę udało mi się znaleźć stosunkowo szybko i już nigdy nie bałem się iść do pracy.

Róbmy więc rzeczy w odpowiedniej kolejności. Najpierw rozglądamy się za nową pracą. Chodzimy na rozmowy kwalifikacyjne i nie paplamy o tym kolegom i koleżankom z biura. Kiedy już mamy satysfakcjonującą nas ofertę, upewniamy się, że jest pewna. Dopiero kiedy jesteśmy pewni, że dostaliśmy nową pracę – idziemy do swojego przełożonego i mówimy mu, że chcemy zrezygnować. To dość ważne, by pierwszą osobą, która się o tym dowie był właśnie przełożony. Byłoby głupio, gdyby dowiedział się o tym na korytarzu od kogoś z innego działu. Mógłby żywić do ciebie urazę, a nie wiesz przecież, gdzie i kiedy spotkasz go następnym razem. Potem negocjujemy z nim, lub z odpowiedzialną za to osobą warunki odejścia.

Podsumujmy – nie chwalisz się, że szukasz innej pracy, bo kiedy twój szef się o tym dowie, mogą spotkać cię nieprzyjemności (albo i nie, ale po co kusić los?). Kiedy masz już nową, dobrą ofertę pracy, to po upewnieniu się, że zdobyłeś tę pracę idziesz pogadać z szefem. Bądź szczery, ale uprzejmy. Pamiętaj, że możecie się jeszcze spotkać i nie pal mostów. Ustalcie, czy będziesz pracować do ostatniego dnia i dostaniesz ekwiwalent pieniężny za niewykorzystany urlop, czy bierzesz wolne ostatnie kilka dni lub tygodni (szef zgodnie z prawem może kazać ci wziąć ten urlop). Pamiętaj, że jako okres wypowiedzenia liczą się pełne miesiące. Nie ma znaczenia, czy wypowiesz umowę 1 czy 30 września, wypowiedzenie będzie się liczyć od przyszłego miesiąca.

 

Szukanie pracy

Po pierwsze i najważniejsze – jeśli tylko możesz, nie odchodź z pracy, zanim znajdziesz sobie nową. Wiem, że zdarzają się sytuacje, że to niemożliwe, ale zastanów się nad tym dobrze. Nie możesz liczyć na to, że znajdziesz inna pracę od razu, a tym bardziej nie chcesz stawiać się w sytuacji, kiedy będziesz musieć przyjąć każdą pracę, byle tylko coś zarobić. Obojętnie jak dobry jest rynek pracy w Twoim mieście, zwykle nie opłaca się podejmować tego ryzyka.

Jeżeli ciągle pracujesz, to masz mniej czasu na szukanie innej pracy. Zmęczenie i stres nie pomagają w podejmowaniu dodatkowych aktywności. Dlatego podstawową zasadą powinna być cykliczność wysiłków w szukaniu pracy. Możesz sobie ustalić, że np. co drugi dzień wyślesz chociaż jedno CV. A może codziennie spędzisz przynajmniej 20 minut przeglądając oferty pracy? Cokolwiek działa na ciebie najlepiej, po prostu ułatw sobie sprawę ustanawiając sobie prosty w realizacji cel i trzymaj się go. To pomaga.

Pamiętaj, że wszystko, co wysyłasz do pracodawcy, jest Twoją wizytówką i musi przedstawiać Cię w jak najlepszym świetle, a także wyróżnić z tłumu. Dotyczy to listu motywacyjnego, CV, portfolio. Zadbaj, by dokumenty te były estetyczne i w miarę możliwości nieszablonowe. Pamiętaj, żeby uwzględnić wszystkie informacje o zdolnościach, doświadczeniu i wiedzy, które mogą Ci się przydać na stanowisku, na które aplikujesz. Jednocześnie spokojnie możesz pominąć rzeczy nie mające z nim związku. Nie pisz o swoich słabościach, tym bardziej, że prawdopodobnie je hiperbolizujesz. Pamiętaj, że pisząc w liście motywacyjnym „Nie mam żadnego doświadczenia” po prostu zniechęcasz pracodawcę powtarzając niekorzystną dla siebie informację, którą i tam da się wyczytać z twojego CV. Jeśli chcesz coś podkreślać i powtarzać, to swoje atuty.

Rozmowa kwalifikacyjna

Kiedy ktoś zaproponuje Ci rozmowę kwalifikacyjną, to pamiętaj, żeby nie chwalić się tym w pracy. To jeszcze nie czas. Postaraj się umówić tak, żeby nie kolidowało to z Twoimi obowiązkami, a jeśli to nie możliwe, weź dzień urlopu i nie tłumacz się nikomu, dlaczego jest Ci potrzebny. Idealnie, jeśli przed rozmową będziesz mieć trochę czasu na przygotowanie, więc wstań odpowiednio wcześnie. Przygotuj się do rozmowy, czytając o swoim potencjalnym pracodawcy i zastanawiając się nad tym, jak odpowiesz na standardowe pytania w stylu:

  • Dlaczego chcesz pracować właśnie tu?
  • Dlaczego powinniśmy zatrudnić własnie Ciebie?

Zastanów się ile chcesz zarabiać, a potem dodaj 20% – większość ludzi zaniża wartość swojej własnej pracy. Najlepiej ustal widełki – pomyśl o 3 kwotach. Jaka jest najniższa, na jaką możesz się zgodzić? To kwota poniżej której po prostu nie podejmiesz pracy. Ile chcesz zarabiać w idealnym świecie? To kwota, jaka spełni wszystkie Twoje oczekiwania finansowe. Ile pieniędzy sprawiłoby, że będziesz pracować z przyjemnością? To prawdopodobnie kwota gdzieś pomiędzy dwoma pierwszymi. Na rozmowie powiedz o dwóch ostatnich kwotach, które właśnie ustaliliśmy. Pamiętaj, że w razie czego Twój potencjalny pracodawca będzie zawsze negocjował w dół, nigdy w górę.

A co do samej rozmowy – pamiętaj, żeby ubrać się ładnie i dużo się uśmiechać – pierwsze wrażenie jest super ważne! Bądź uprzejmy, sympatyczny i pamiętaj, że to nic dziwnego, jeśli się denerwujesz. Jeśli stres jest duży – poproś o szklankę wody i powiedz o tym, że to dla ciebie stresująca sytuacja. Rekruter na pewno Cię zrozumie, a Tobie powinno trochę ulżyć.

Odchodzenie z pracy

Wbrew pozorom, wraz ze zdobyciem nowej pracy stres wcale się nie kończy. Bo odejść też trzeba umieć. Przede wszystkim – liczy się kolejność. Pierwszą osobą, która powinna dowiedzieć się o Twoim odejściu, jest przełożony. Jeśli dowie się od kogoś innego niż Ty postawi Cię to w złym świetle i bardzo niekomfortowej sytuacji. Pamiętaj, żeby mieć gotowe wypowiedzenie. Jeśli masz umowę o pracę, okres wypowiedzenia zależny jest od stażu pracy w firmie.

Kiedy o Twoim odejściu wie przełożony i pracodawca, czas się pożegnać z kolegami i koleżankami z pracy. Być może chcesz przynieść ciasto, zorganizować wyjście do pubu, a może po prostu wysłać maila? W każdym razie, nie znikaj z dnia na dzień bez śladu. To dziwne i nie chcesz chyba, żeby ktoś pamiętał Cię jako gbura.

Pamiętaj, żeby wszystkie sprawy z odejściem załatwiać uprzejmie. Nie wiesz w jakich okolicznościach spotkasz swoich współpracowników ponownie, a nigdy nie warto palić mostów. Z drugiej strony, nie ukrywaj powodów odejścia, jeśli pracodawca lub przełożony jest ich ciekaw. Po prostu nie bądź przy tym dupkiem!

Pierwsze dni

Masz nową pracę? Gratulacje! Zanim się przyzwyczaisz do tej olbrzymiej zmiany, minie sporo czasu. W momencie kiedy to piszę, zaczyna się czwarty tydzień, odkąd jestem w nowej firmie, i nie ogarniam jeszcze wszystkiego. Myślę, że na wczesnym etapie najważniejsze jest przykładać się mocno do wszystkich zadań, które dostajesz, i robić je najlepiej, jak się da. To możliwe tylko jeśli nie będziesz się bać zadawać pytań. Jeśli czegoś nie wiesz i próbujesz zgadywać, zamiast dowiedzieć się od kogoś, kto jest tu dłużej niż Ty, niepotrzebnie ryzykujesz. A przecież nikt nie będzie się dziwić, że czegoś nie wiesz, jeśli jesteś w pracy krótko. Może nie chcesz wypaść głupio, ale pamiętaj, że otrzymując odpowiedź na swoje pytanie ukrócasz swoją ignorancję, która inaczej trwałaby w nieskończoność.

Drugą niezwykle istotną sprawą jest zbudowanie pozytywnych relacji z nowymi koleżankami i kolegami. W zależności od tego, jak duża to firma, może to być prostsze lub łatwiejsze, ale zasady są podobne. Lepiej powiedzieć komuś cześć dwa razy niż zignorować na korytarzu. Uśmiechaj się i wdawaj w kurtuazyjne rozmowy. Podoba Ci się piosenka, którą ktoś puścił? Spytaj, co to za wykonawca. Znasz ciekawostkę na tematkawy? Opowiedz ją, gdy stoisz w kolejce do ekspresu.

Na zakończenie

Proces zmiany pracy jest czasochłonny i trudny. Najważniejsze jest to, żeby pamiętać, po co to robisz. Generalnie zgodzimy się chyba, że cel jest jeden – chcesz mieć lepiej w życiu. Pamiętaj o tym i niech ta myśl pomoże przetrwać Ci najtrudniejsze chwile. Dasz sobie radę. Wierzę w to!